O czym warto wiedzieć
List z sądu nie czeka. Jak nie przegrać z czasem
Moment, w którym listonosz przynosi ci list polecony z sądu, dla wielu osób jest jednym z najbardziej stresujących w życiu. Z pozoru wygląda niegroźnie: kilka kartek papieru, pouczenie, sygnatura. Ale to nie informacja. To wezwanie do działania. Każdy pozew cywilny, to początek procedury, która już biegnie. A wraz z nią - terminy, których przekroczenie może zniweczyć nawet najlepszą obronę.
To naturalny odruch. Emocje, stres, dezorientacja. Wiele osób odkłada lekturę pozwu na później, chcąc „złapać oddech”. Tymczasem właśnie wtedy uruchamia się licznik, którego nikt nie zatrzyma. Od dnia doręczenia masz zazwyczaj 14 dni na złożenie odpowiedzi na pozew (chyba że sąd wyznaczył inny termin). Po jego upływie sąd może wydać wyrok zaoczny tj. bez wysłuchania Twojej wersji wydarzeń.
Nie złożyłeś odpowiedzi, bo nie wiedziałeś, co napisać? W świetle prawa to tak, jakbyś się zgodził z pozwem.
W procedurze cywilnej czas ma znaczenie prawne. Każdy dzień opóźnienia to ryzyko utraty możliwości obrony, apelacji, czy przedstawienia dowodów. Nie chodzi o sztywne reguły, ale o zasadę równości stron - sąd musi mieć pewność, że obie strony działają w określonych ramach. Dlatego prawo jest w tej kwestii bezwzględne: spóźnione pismo nie będzie rozpoznane, nieopłacony wniosek zostanie zwrócony, a apelacja złożona po terminie, zostanie odrzucona.
Po pierwsze, zachowaj spokój i otwórz pismo. Brzmi banalnie, ale wiele osób tego nie robi z obawy przed treścią. Kolejną ważną rzeczą jest zapamiętanie daty - zanotuj datę odbioru listu, ponieważ od niej biegnie termin. I wreszcie po trzecie: nie pisz samodzielnie odpowiedzi, jeśli nie masz doświadczenia. Skontaktuj się z adwokatem, a im szybciej to zrobisz, tym więcej możliwości działania. Już jedna rozmowa pozwala ustalić, czy sprawa wymaga odpowiedzi, wniosku o mediację, czy innej formy reakcji. Adwokat pomoże też sprawdzić, czy pismo zostało prawidłowo doręczone i czy termin biegnie zgodnie z prawem.
W praktyce sądowej spóźnione działanie często przesądza o wszystkim. Wielu klientów trafia do kancelarii z pytaniem: „Czy da się coś jeszcze zrobić?”. Czasem się da i w wyjątkowych sytuacjach można przywrócić termin, ale wymaga to uzasadnionej przyczyny i dowodów, że opóźnienie nie było zawinione. W większości przypadków odpowiedź jest brutalnie prosta: nie da się już nic zrobić. Dlatego właśnie terminy są tak istotne. W prawie cywilnym, to nie jest administracyjny obowiązek, ale granica Twoich praw. I właśnie dlatego, każdy dzień zwłoki, to mniejsza przestrzeń na analizę i przygotowanie obrony. Najlepszy moment na reakcję jest zawsze dziś. Nie jutro, nie po weekendzie, nie „jak znajdę czas”.
Pozew to nie powód do paniki, ale moment, w którym trzeba podjąć decyzję. Prawo daje szansę na obronę, ale tylko tym, którzy z niej korzystają w odpowiednim czasie. Jeśli więc w Twojej skrzynce pojawiło się pismo z sądu, zrób jedną rzecz: sprawdź termin i zadzwoń do adwokata.